Dzień jak co dzień.. Miałam egzamin z chemii. Nie wiem jak to się stało to nie wiem.. ale na 7 osób zdałam tylko ja. Powinnam się cieszyć, ale to by nie było do mnie podobne.. Dlaczego? Bo każdy egzamin mnie dołował. A jak nie dołował to na pewno smucił. Dlaczego? Bo jednak te 6 osób nie zdało. Zawsze myślę o innych. głupie to moje serce. Baaaardzo.
Jak co egzamin wysłałam wszystkim sms`a informującego 'zdałam:)'. W rezultacie dostałam kilka esów : super! jestem z Ciebie dumny! itd. Oraz dostałam zaproszenie od P. na kolację. Miał być w domu o 15... przed 16 pisałam za ile będzie.. powiedział, że nie wie. Szkoda mu grosza na wiadomość?:( smutne. Już nie mam ochoty na tą kolację. Po prostu chcę jechać do rodziców. I może tam powinnam zostać? i tak nie mogę jutro być w domu. więc może powinnam u nich spędzić trochę czasu? Tęsknię za nimi.
Całkiem ładnie dzisiaj słońce świeci.. świetny dzień na " :)" Tylko jak zawsze nie u mnie....
Zastanawiałam się wczoraj i doszłam do wniosku, że zmiany są możliwe.. Że mogę zmienić swoje życie na lepsze. Że nie muszę żyć tak jak żyję skoro mi tak źle.. A niestety jest mi źle. Muszę się porządnie zastanowić co dalej.
B. dalej jest pełen nadziei. Chociaż mi wmawia, że nie jest tak. Szkoda mi go... bo naprawdę nic z tego nigdy nie będzie... Takie jest życie mój drogi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz